Już zaraz po Świętach do większości polskich domów zawitają ministranci z księdzem; choć w naszych kinach mogliśmy już ich zobaczyć miesiąc temu. I mimo że ekranowi pomocnicy proboszcza nie są przyjmowani po kolędzie, to i tak przychodzą do widza z ważnym przesłaniem.

Papież nie żyje. Tron… jest pusty. Twórcy filmu nie przewidzieli przyszłości, nie zapowiadali niczego; sama fabuła nie odnosi się też do Franciszka (zmarłego w kwietniu 2025) ani innego papieża – ale historia jest na tyle wiarygodna, że może dotyczyć kondycji Kościoła za czyjegokolwiek pontyfikatu.

Dla komunistów Bóg umarł – a może Go nigdy nie było – więc Papaj też musi zniknąć. Najwięksi nawet grzesznicy muszą jednak kiedyś stanąć – jeśli nie przed Świętym Piotrem, to chociaż przed lustrem – i dokonać rachunku sumienia.