Wieszczono porażkę. Że film to trojan polit-poprawności i kultury woke. Że reżyser odpłynął. Fakt, nie jest to dzieło wierne materiałowi źródłowemu. Czy w takim razie Homer może przewracać się w grobie?
Wieszczono porażkę. Że film to trojan polit-poprawności i kultury woke. Że reżyser odpłynął. Fakt, nie jest to dzieło wierne materiałowi źródłowemu. Czy w takim razie Homer może przewracać się w grobie?
Cuma i Szerszeń wracają do gry, a po piętach depcze im m.in. krakowska policja. Może i złodziejska fucha – niczym jazda na rowerze, której się nie zapomina – zostaje na dłużej we krwi — ale nie każdy zestarzał się tu godnie, jak to przysłowiowe wino, lecz zwariował na stare lata, zdradzając skutki kryzysu wieku średniego i efekty uderzonej do głowy sodówki…
Patrzyli na mnie jak na głupka — no bo jak to tak można nie doceniać wyskoku Juliana i Roberta u Machulskiego!? A jednak, przez długi czas nie mogłem się przemóc do Vinci. Aż do wczoraj.
EPICKI — MONUMENTALNY — OKAZAŁY. Takimi słowami określali krytycy najnowszy film Brady’ego Corbeta. Nie mogę się nie zgodzić, bo to naprawdę imponujące dzieło; acz muszę przyznać, że bliższe oględziny nawet najpiękniejszego pomnika i najokazalszego budynku potrafią odsłonić krzywiznę struktury, chropowatość powierzchni i nierówność podłoża. I o tym porozmawiamy w niniejszej recenzji.
Cztery dni temu, w czwartek 20 marca, premierę miała gra Assassin’s Creed Shadows, natomiast ledwie dzień później – 21 marca – przypadał Światowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową. Przypadek?
Panta rhei, jak mawiał Heraklit z Efezu. Uroczy kotek z filmu przekonuje się o tym dosadnie na własnej skórze: katastrofa naturalna udowadnia, że wszystko jest kruche, niestałe i nietrwałe. No, może poza jednym: siłą przyjaźni i kooperacji.
Robert Zemeckis ponownie wziął się za „ckliwą” historię – tym razem, zamiast adaptacji klasycznej bajki dla dzieci czy poważnej historii mężczyzny w potrzasku, dostaliśmy wielowątkową, wielowarstwową i wieloramową opowieść osadzoną w jednym obrazie i w jednym miejscu. WŁAŚNIE TUTAJ.
15 sierpnia tego roku minęło dokładnie 45 lat od kinowej premiery najsłynniejszego, obok Ojca Chrzestnego, dzieła F.F. Coppoli – czyli CZASU APOKALIPSY. Ten epicki dramat wojenny, mimo zdobycia Złotej Palmy w Cannes w 1979 oraz innych licznych nagród (już nie mówiąc o równie porównywalnej liczbie nominacji), do dziś jest obiektem dyskusji. Dyskusji dotyczących nie tylko interpretacji obrazu Coppoli czy całego rozmachu i trudów towarzyszących produkcji, co również… słuszności pewnych decyzji realizacyjnych, przekładających się na jakość efektu końcowego i zadowolenie z odbioru całości.
Fałszywi prorocy i wyznawcy teorii spiskowych, ślepo zapatrzeni w swoją wizję świata, oraz tani prowokatorzy i cyniczni liderzy, próbujący na głupocie i emocjach ludzkich zbić kapitał polityczny, od lat starają się nam wmówić, że nadchodzi (lub że już nadszedł) największy koszmar Orwella. Bujda na resorach! Ale… czy aby na pewno?
Młodej Lydii niestraszne duchy, krnąbrnemu Betelgeuse’owi nieobce zaś (bio)egzorcyzmy. A Tobie, Czytelniku? Jeśli nie boisz się starych, zasłużonych filmów, a do tego lubisz mroczne klimaty, zapraszam Cię do świata – czy właściwie zaświatów – istot (nie)umarłych, wszechobecnych klątw i pozagrobowego szaleństwa.
„Obyś dostał raka”, złorzeczy jednej osobie tytułowy Joker. Ja, co prawda, nie przeklinałem w duchu i nie dostałem nowotworu po seansie oczekiwanej kontynuacji, jednak coś we mnie pękło, gdy pojawiły się napisy końcowe. Rysy i bruzdy były jeszcze bardziej bolesne niż złowieszczy, cyniczny śmiech po dokonanym akcie morderstwa.
Taśma filmowa, żydowskie tradycje, ciągłe przeprowadzki i… szczypta miłości. ZARAZ, JAKA SZCZYPTA!? Tam jest od groma miłości!!
Najwspanialsza bajka świata, która nigdy nie została opowiedziana – tak reklamuje się film na okładce wydania VHS. Tyle że… takie bajki już były. Ale o tym później.
W jaki sposób ochrzcić swój nadchodzący produkt, który wkrótce zrewolucjonizuje cały rynek, wstrząśnie ludźmi i na długie lata, jeśli nie na stałe zapisze się w historii świata? Cóż, metoda tkwi w prostocie: wystarczy nazwać ten produkt WSTRZĄSEM (w angielskim: Quake). Powiązany wpis Czy warto wejść w (posiadanie) ŚWIAT(A) KANGURKA KAO?…
Są gatunki i style, które w jednym kraju się sprawdzają i „czują się dobrze”, a w innym są niszowe, niedocenione, albo po prostu nie mają godnych przedstawicieli. Krakowska ekipa Bloober Team od kilku lat pokazuje, że my Polacy umiemy tworzyć świetne horrory – czego ostatnim dowodem jest zresztą ich dopiero co wydana gra wideo The Medium, która w prasie i u zwykłych graczy zbiera przyzwoite oceny. No właśnie, gra… A jak jest w przypadku innego — ekhm — medium, jakim są filmy?
Cześć! Wykryłem, że masz aktywną wtyczkę w przeglądarce do blokowania reklam. Niestety, za moim blogiem nie stoją żadne firmy, a ja, jako niezależny twórca, nie współpracuję z innymi podmiotami pod kątem lokowania produktów czy artykułów sponsorowanych. Reklamy na mojej stronie są jedynym źródłem utrzymania hostingu i domeny. :)