![]()
Już zaraz po Świętach do większości polskich domów zawitają ministranci z księdzem; choć w naszych kinach mogliśmy już ich zobaczyć miesiąc temu. I mimo że ekranowi pomocnicy proboszcza nie są przyjmowani po kolędzie, to i tak przychodzą do widza z ważnym przesłaniem.
Piotr Domalewski, reżyser i scenarzysta recenzowanego dzieła, ponownie – jak przy głośnej swego czasu Cichej Nocy albo częściowo w tych klimatach Złych Uczynkach – komentuje polskie społeczeństwo w oparciu o rodzime, narodowe tradycje oraz z wykorzystaniem kościelnych (katolickich) czy szerzej religijnych, okołowyznaniowych wartości i obrządków. Czwórka głównych bohaterów – tytułowi ministranci – to chłopcy, jeszcze uczniowie podstawówki (najmłodszy z nich ma 11 lat), których dzieli niemal wszystko: dom (środowisko rodzinne), charakter i temperament, o marzeniach i planach na życie oraz bieżących zainteresowaniach nie wspominając. Pomimo tego, że każdy z nich ma inne spojrzenie na świat oraz mierzą się z różnymi problemami, połączyło ich jedno: wiara w Pana Boga. Posługa w kościele, w tygodniu po godzinach [w szkole] i w każdą niedzielę, byłaby dla nich wciąż rutyną – w dobrej wierze czy też nie, ale nadal jednak rutyną – gdyby nie przypadkowe odkrycie oszustwa finansowego ze strony proboszcza: pieniądze z kościelnej zbiórki, przeznaczone dla biednych rodzin, idą na „haracz” dla kurii. Oburzony kwartet postanawia wziąć sprawy w swoje ręce – co (czyli poczucie niesprawiedliwości i chęć naprawy świata) w połączeniu z nastoletnim buntem zaowocuje niekonwencjonalnymi metodami i przyniesie… naprawdę nieoczekiwane konsekwencje.
fot. Michał Charyton
Należy docenić, że reżyser nie stawia na jedną formułę i powtarzający się schemat – film bowiem czasem zaskakuje, mając zwłaszcza na względzie oszczędne w informacjach przedpremierowe materiały (opis od dystrybutora oraz zwiastun): założenie podsłuchu w konfesjonale to bynajmniej nie pierwsza akcja-reakcja ministrantów; tak samo samosąd (wymierzanie sprawiedliwości w imię Boże) jest tylko kolejną, ale nie ostatnią próbą działania wedle i podług Ewangelii. Filip, niejaki Gucci oraz bracia „Kurczak” – bo tak mają na imię/ksywę chłopcy – z tygodnia na tydzień udoskonalają, metodą prób i błędów, swój plan działania. Jednak nawet te najbardziej szczytne i najmniej kontrowersyjne czyny młodych ministrantów – jak oddanie ubogim parafianom należnych im pieniędzy – budzą [i tak] spore wątpliwości. Kwestia legalności (w świetle prawa) czy lojalności (posłuszeństwa) względem proboszcza i władz kościelnych to jedno; ale tu wchodzą w grę także takie problemy jak interpretacja Pisma Świętego, moralność w ujęciu kanonicznym / ewangelicznym, wewnętrzne rozterki duchowe oraz ogólna filozofia pomagania innym. Czy spory zastrzyk gotówki wystarczy, by wyjść z patologii? Czy należy nieść pomoc tym, którzy jej nie chcą lub boją się przyjąć? Czy cel, jakim jest dobro, może uświęcać środki? I co na to wszystko, co czynią ministranci, powiedziałby Jezus?
Te i inne pytania stawia Domalewski – tak widzom, jak i głównym bohaterom. Osadzenie młodocianych, dopiero co dojrzewających osób w roli protagonistów było świetnym zabiegiem: pozwoliło nie tylko „zluzować” klimaty oraz podać istotne, bardzo poważne tematy w lekkim i przystępnym tonie, ale również spojrzeć na problem zła i dobra z perspektywy nastoletnich ministrantów – postaci tak wewnętrznie sprzecznych. Z jednej strony mamy wycinek społeczności z wewnątrz Kościoła, czyli osoby nieobiektywne, a nawet na swój sposób już zindoktrynowane, a z drugiej strony normalnych, dosyć przeciętnych i żyjących całkiem beztrosko młodych nastolatków. Tak samo można powiedzieć o płaszczyźnie dojrzałości: chłopaki, których umysły wciąż są plastyczne, z jednej strony już za kilka lat będą decydować o swoim życiu (wybór szkoły średniej, zyskanie praw wyborczych i tak dalej), lecz z drugiej nadal funkcjonują w oparciu o proste schematy i czarno-białą paletę barw: dziecięca wciąż naiwność i wiara w ludzi zderzają się z brutalną, okrutną rzeczywistością dorosłych. Rewizja przekonań i przemyśleń czwórki ministrantów dotyczy nie tylko oceny Kościoła katolickiego jako instytucji, co również [posiadania] systemu moralnego, światopoglądu i spojrzenia na cały świat, na życie w ogóle.
fot. Michał Charyton
Zanim to jednak nastąpi, w czasie seansu z początku – szczególnie w pierwszym akcie – będziemy świadkami licznych śmiechowych momentów. Ministranci bowiem przynależą do gatunku komediodramatu i nie stronią od humoru – w tym niekiedy wulgarnego, naprawdę absurdalnego, a nawet i obrazoburczego. Reżyser zaczyna wręcz z grubej rury, podając na tacy (kościelnej?) szalony obraz rywalizacji ministrantów z „konkurencyjnych” parafii w zawodach diecezjalnych. Jednak wbrew tej szyderczej scenie i innym nietuzinkowym sytuacjom/dialogom, film Domalewskiego nie uderza w Kościół – jest co najwyżej antyklerykalny, krytykując tylko tych złych księży, pełnych obłudy i hipokryzji, a nie całe duchowieństwo czy społeczność, wspólnotę chrześcijańską. Tytułowi bohaterowie, stojąc na straży przyzwoitości, starają się wcielać nauki Jezusa w życie i to w kontekście społeczeństwa nowoczesnego, postindustrialnego, świata XXI wieku. Jednak nawet oni nie są idealni – nie przez swą słabość względem dorosłych czy bezsilność wobec mechanizmów bezlitosnego świata, lecz z powodu bardzo emocjonalnego stosunku do społeczeństwa, z ludzkiej niedoskonałości oraz (paradoksalnie) słuszności ich postępowania. Do tego dochodzi chrześcijańska symbolika, która najmocniej i szczególnie obraca się wokół Filipa (Tobiasz Wajda) – najbardziej pokrzywdzonego i zarazem chyba najdojrzalszego z całej czwórki – który doświadcza religijnych wizji, a nawet sam poniekąd staje się, niczym Zbawiciel, męczennikiem. Sceny i motywy te, choć mocno kontrastują z komediowymi tonami i humorystyczną otoczką, pozwoliły zagłębić się filozoficznie w problematykę, którą porusza reżyser, oraz odeprzeć zarzuty o rzekomy atak na Kościół Katolicki.
fot. Michał Charyton
Poza tym film wyróżnia się dobrym aktorstwem, ładnymi zdjęciami, zgrabnym montażem i świetnie napisanymi dialogami – komunikaty, zwłaszcza te życiowe i poważne, są naturalne i zwięzłe, a przy tym niepatetyczne, humor i dowcipy natomiast są niewymuszone. Recenzowany obraz ma też jednak pewne rysy. Hip-hopowe wstawki – kiedy chłopcy nagrywają siebie, jak rapują o Panu Bogu i Jezusie – choć nie najgorsze (potrafią wpaść w ucho!) i nawet mają pewne, w późniejszej części filmu, swoje uzasadnienie, tak równie dobrze mogłyby być wyrzucone, skracając czas seansu o te przynajmniej kilka minut. Ponadto scenę bójki w szkolnej szatni pomiędzy uczniami dałoby się lepiej zmontować, a część dialogów i monologów bardziej precyzyjnie i czule zarejestrować – niestety niektóre wypowiedzi nie są najlepiej nagrane, a tym samym słysza(l)ne. I do teraz zastanawiam się jeszcze, czy nie można by było bardziej zaostrzyć, wzmocnić przekazu – finał, choć na swój sposób smutny i dający do myślenia, nie wbija w fotel. Terapii szokowej może nie oczekuję i nie oczekiwałem od MINISTRANTÓW, ale pewnego rodzaju katharsis – już tak.
fot. Zuzanna Woińska
Mimo to najnowszy film Piotra Domalewskiego, który okazał się najlepszym i najbardziej oklaskiwanym dziełem na ostatnim festiwalu w Gdyni w sierpniu / we wrześniu, broni się dzielnie. To poprawnie – dobrze, a nawet bardzo dobrze – skonstruowany byt, który jest miły dla oka i ucha; a dla ducha (i duszy)… ważny. Pod warstwą absurdalnej, niekiedy też wulgarnej komedii i pozornego antyklerykalizmu czy antyteizmu kryje się powaga, a przy tym szczera troska. Troska o maluczkich – zarówno wiernych, modlących się oraz chodzących co niedzielę do kościoła, i tych żyjących poza wspólnotą, którym obce są rekolekcje, słowo Pana, Baranek Boży i Pismo Święte. Film ten powinni zobaczyć i katolicy (chrześcijanie), i agnostycy/ateiści. Bo co jak co, ale nas wszystkich powinna łączyć zgoda i idea czynienia dobra – nie tylko od ŚWIĘTA. A wierzcie mi, Ministranci, niemal jak Słowo Boże, potrafią dać trochę nadziei na lepsze jutro w tym okrutnym świecie.
To co, przyjmiesz – jak nie w kinie, to u siebie w domu – MINISTRANTÓW po kolędzie? ;)
OCENA: 7 / 10


Skomentuj ten wpis za pomocą fejsbukowego konta!